Czekają na Twoją pomoc

BRUNO - oznacza SILNY JAK NIEDŹWIEDŹ

Historia naszego Bruna, jak większość historii dzieci, na które tak bardzo czekają rodzice – zaczyna się pięknie… dwie różowe kreseczki, ogromna radość i nadzieja.

Ale my od początku wiedzieliśmy, że będzie to trudna ciąża, ze względu na niewydolność ciśnieniowo-szyjkową i konieczność założenia szwu na szyjkę macicy już we wczesnym etapie ciąży. I tak się stało, miałam leżeć i odpoczywać, aby donosić synka do końca ciąży. Niestety w 26 tygodniu pojawiły się skurcze przedwczesne i wylądowałam w szpitalu. Skurcze udało się opanować, ale do rozwiązania miałam tylko leżeć w łóżku. Następnie wykryto bakterie ecoli w moczu i w szyjce.  Długo antybiotykoterapia, bakteria okazała się bardzo oporna, ale maleństwo w moich brzuchu miało być bezpieczne. Do końca ciąży walczyliśmy z tą bakterią, ale udało się doczekać do 38 tygodnia, mały rozwiał się prawidłowo w brzuszku.

I tak 25.01.2015 o godz. 10: 25 w niedziele przyszedł na świat nasz ukochany syn – 10 punktów w skali APGAR… 2750 gr… 53 cm szczęścia – BRUNO

BRUNO – znaczy SILNY JAK NIEDŹWIEDŹ


 

Mimo, że poród okazał się bardzo trudny i nie wpuszczono męża, aby mógł rodzić razem ze mną, szybko zapomnieliśmy o ty i cieszyliśmy się naszym szkrabem… do wieczora… Bruna oddech zaczął być przyśpieszony, popłakiwał cichutko, nie chciał jeść.  Zrobiono badania, CRP podwyższone – pierwszą noc spędził w inkubatorze a nie ze swoją mamą…

Rano lekarze podjęli decyzję o przewiezieniu malucha do szpitala na koszarowej z podejrzeniem wrodzonego zapalenia płuc, infekcją dróg moczowych i zapaleniem ucha.  Wypisuje się na własne żądanie, jedziemy za karetką – Bruno trafia na OIOM…

Zapada wyrok SEPSA! (od bakterii ECOLII). Stan Bruno był bardzo ciężki. Z każdą minutą jego stan się pogarszał. Kolejno zainfekowane zostały serce, płuca, nerki, jelita i wątroba. Kolejnego dnia stan Brunusia zrobił się KRYTYCZNY.

Żyjemy, jak w innym świecie patrząc na nasze maleństwo pod respiratorem, które nie wygląda jak idealnie śliczny różowy niemowlak. Nie dociera do nas to, co się dzieje z Brunem.  Nie rozumiemy słów lekarzy, nie przyjmujemy do siebie, co może się stać – WIERZYMY I CZEKAMY NA CUD – CUD, KTÓRY MUSI SIĘ WYDARZYĆ!!!

Stan naszego syna wciąż się pogarsza. Toksyny bakterii docierają do mózgu i dalej sieją tam spustoszenie – kolejna diagnoza – ZAPALENIE OPON MÓZGOWO-RDZENIOWYCH, wylew obustronny IV stopnia, narastające wodogłowie. Słyszymy, że szanse są zerowe a jeśli przeżyje nasze dziecko będzie jak roślinka. Bruno walczy o każdy oddech, główka zaczyna przyrastać – kolejne przetoczenie krwi, kolejny antybiotyk, który nie działa. Aby uśmierzyć ból Bruno otrzymuje morfinę. Nasz syn jest ciągle nieprzytomny.

Musimy podjąć decyzję, czy zgadzamy się na operację, której nasz syn może nie przeżyć… Bruno zostaje przewieziony do szpitala na Traugutta, gdzie zakładają zbiornik RICKHAMA w główce naszego syna, aby codziennie odciągać płyn mózgowo-rdzeniowy w celu obniżenia ciśnienia w główce.

Bruno wciąż walczy… wracamy do szpitala na Ul. Koszarowej gdzie czekamy na wszczepienie zastawki komorowo otrzewnowej, która na stałe będzie odprowadzać nadmiar płynu z główki. Niestety poziom biała we krwi jest tak duży, że nie jest to możliwe. Mijają kolejne dni na OIOMIE… nasz syn mały waleczny bohater OTWIERA OCZKA… piękne, czarne jak węgiel oczy otoczone firaną długich rzęs. NIESTETY LEKARZE NIE PODZIELAJĄ NASZEJ RADOŚCI…

Każdy powrót do domu to BÓL… Każdy poranek to NADZIEJA… Każde wejście na OIOM to STRACH…

Udało się, że nerki Bruna zaczęły pracować, co oznacza, że nie będą potrzebne dializy. Serduszko dobrze pracuje a jelita zaczęły funkcjonować. Lekarze podejmą próbę odłączenia synka od respiratora, – lecz czas pokaże czy Bruno podejmie samodzielny oddech…

UDAŁO SIĘ BRUNO ODDYCHA SAMODZILNIE… JUŻ NIE LEŻY W INKUBATORZE… JESTEŚMY TACY SZCZĘSLIWI!!!

Po ciężkim miesiącu spędzonym na OIOMIE Bruno został przeniesiony na oddział neonatologii a ja w końcu mogę być z moim najukochańszym synkiem blisko… przez cały czas… w końcu czuję się MAMĄ!!! Przez półtora miesiąca leżymy na oddziale gdzie Brunuś codziennie ma nakłuwaną główkę. Mija Wielkanoc w szpitalu i w końcu biało spada na tyle, aby można było przeprowadzić operację wszczepienia zastawki. Po raz kolejny wracamy do szpitala na Traugutta gdzie zostaje przeprowadzona operacja… po której nareszcie ma być dobrze.

Po trzech miesiącach wychodzimy do domu. Jesteśmy tacy szczęśliwi… NASZ MAŁY WIELKI NIEDŹWIADEK.  Niestety nasza radość nie trwała za długo… po tygodniu Bruno musiał być reoperowany, ponieważ urwał się dren od zastawki – kolejne dwa tygodnie spędzamy w szpitalu. Podczas rozmowy z lekarzem zadaliśmy pytanie, co dalej z naszym skarbem? Dla nas stał się CUD BRUNO ŻYJE, je samodzielnie, uśmiecha się – jest wspaniały! Lekarze niestety nie są tak optymistycznie nastawieni jak my…

NASZ BOHATER MA JUŻ 3 LATKA..

Bruno ma wodogłowie pokrwotoczno-pozapalne, ma wszczepioną zastawkę komorowo-otrzewnową, Choruje na dziecięce czterokończynowe porażenie mózgowe, co spowodowało, ze syn nie chodzi, nie siedzi, nie przekręca się na boki. Zdiagnozowano u niego neuropatię wzrokową i słuchową. Badanie ABR wykazało, że Bruno nie słyszy, lecz reaguje on na dźwięki i wesoło gaworzy, dalszy rozwój syna pokaże czy będzie potrzeba wszczepienia implantu ślimakowego. Dodatkowo zmagamy się z padaczką lekooporną, na którą wciąż szukamy idealnego leku niwelującego codzienne ataki. Ponadto Brunuś ma podniebienie gotyckie i duże problemy z jedzenie i połykaniem, posiada bardzo słabe mięśnie krtani, ale nie dając za wygraną walczymy o każdą łyżeczkę jedzenia.

Naszą codzienność stanowi rehabilitacja metodą NDT Bobatha -stosujemy terapię czaszkowo-krzyżową i Castillo Mralesa oraz terapia sensoryczna. Uczęszczamy na regularne zajęcia do psychologa, korzystamy z basenów oraz terapii w komorze hiperbarycznej.

Brunuś ze względu na swoją chorobę podlega pod opiekę lekarzy specjalistów: naurologa, neurochirurga, okulisty, audiologa, gastroenterologa, alergologa, logopedy, dematologa. psychologa oraz nefrologa. W celach diagnostycznych oraz leczenia podlegamy pod liczne ośrodki we Wrocławiu, światowe centrum słuchu w Kajetanach pod Warszawą oraz pod Uniwersyteckie Centrum Okulistyki w Katowicach.

Bruno jest cudnym chłopcem z burzą ciemnych włosów na głowie... to pogodny śmieszek, który uwielbia bliskość i przytulanie. Jest to dzielny mały mężczyzna, który bohaterską mocą znosi kolejne pobytu w szpitalach, zabiegi i zatrzyki... to nasz bohater, który dokonał niemożliwego, aby być z nami...

DZIŚ BRUNO POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA!!!

Codzienna rehabilitacja, wizyty u specjalistów, zakup leków i turnusy rehabilitacyjne znacznie przekraczają nasze możliwości finansowe. dodatkowo potrzebujemy dla Bruna specjalistyczny wózek, ortezy, pionizator oraz fotele rehabilitacyjne, urządzenie PC EYE do terapii wzroku.

TO WSZYSTKO KOSZTUJE MNÓSTWIO PIENIĘDZY... ALE MY WIEMY, ŻE SĄ WSPANIALI LUDZIE, KTÓRZY TAK JAK MY WIERZĄ W MIŁOŚĆ MAŁEGO CZŁOWIEKA...

DZIĘKUJEMY

 

Ostatnie wpłaty
Anonimowy
25.05.2018, 23:12
1 000zł
Anonimowy
21.04.2018, 19:31
10zł
Anonimowy
13.04.2018, 20:32
Bruno bądź siłą dla twoich rodziców !
50zł