Czekają na Twoją pomoc

O moją Wiktorię będę walczyć póki mam siły!” – Mówi jej mama.

„Szukam sposobu by Wiktoria czuła się szczęśliwa i jej życie nie wyglądało tylko jak walka…”

 

„Gdyby matczyna miłość mogła wyleczyć – nie było by chorych dzieci!! Jestem samotną matką 11 letniej Wiktorii.  Ślicznej istotki, której los zabrał beztroskie dzieciństwo, a obdarował workiem chorób, z którymi zmagamy się od niemal samego jej urodzenia. Po ciężkim porodzie Wiktoria według lekarzy urodziła się zdrowa. Od samego początku widzieliśmy, że nie rozwija się książkowo jak inne dzieci. Nasz niepokój usypiano twierdząc, że każde dziecko ma swój własny czas na wszystko… Czas na wykrycie jej chorób nastąpił, gdy miała 6 miesięcy. Wiktoria dostała nagle wysokiej gorączki, nastąpił bezdech, przestała oddychać, jej ciałko zsiniało! Udało się nam ją chyba cudem reanimować i zawieść do szpitala. Na oddziale neurologicznym, na który została przyjęta otrzymaliśmy wyrok: Wiktoria miała padaczkę, encefalopatię, wzmożone napięcie mięśniowe, dziecięce porażenie mózgowe. Było nawet gorzej! Wylewy okołoporodowe spowodowały zanik istoty białej – co spowodowało największe problemy z jej stanem…  Patrzyłam na moje kochane, chore maleństwo i wiedziałam, że się nie poddam i będę walczyć o jej zdrowie! I tak też robimy. Od 10 lat każdy dzień Wiktorii wypełniony jest od rana do wieczora wszelkimi rehabilitacjami i nauką. Indywidualne zajęcia z nauczycielami wpływają na jej uspołecznianie i uczą komunikacji alternatywnej pomagającej w porozumiewaniu. Najgorsze, że Wiktorka nie chodzi, nie siedzi sama, nie mówi, jest pampersowana, ma problemy z jedzeniem. Pokarmy otrzymuje w formie papek. Trzeba ją nosić a jest już sporą dziewczynką. Niestety tu pojawiają się 2 kolejne problemy: mieszkamy na 4 piętrze bez windy a ja 2 lata temu sama zachorowałam. Potwierdzono u mnie trombofilię, zatorowość płucną, skrzepliwość w prawej komorze serca. Mój stan nie pozwala na duży wysiłek fizyczne, ale nie mam wyboru i muszę myśleć w pierwszej kolejności o potrzebach Wiktorii, choć sama jestem jak bomba zegarowa… Przeraża mnie nie, że coś mi dolega, lecz co stanie się z Wiktorią gdyby mnie zabrakło!?                                        

                 

     W walce z przeciwnościami losu pomagają mi moi wierni przyjaciele. Jestem szczęśliwa, że ich mam, bo to moja największa ostoja! Wiem, że mogę na nich liczyć w różnych sytuacjach. Nie tylko wspierają duchowo, ale i materialnie, a nawet zabierają nas z Wiktorką na wakacje nad Bałtyk na swój koszt! To wspaniali ludzie o wielkich sercach! Dlatego wierzę w ludzi!

Nie będę ukrywać, że są momenty, że płaczę z bezsilności, a potem się ogarniam i dalej walczę! Żyję tylko dla Wiktorki!                                                                        

Nie dam za wygraną i będę robić wszystko by córeczka potrafiła samodzielnie stanąć na nogi! Wielkim przełomem w rehabilitacji Wiktorii okazała się Delfino-terapia, Jeździmy na nią 2 razy w roku na Ukrainę. Wiktoria uwielbia delfiny, lubi pływać i widzę, że jest szczęśliwa! Rehabilitacje przynoszą efekty. Skolioza się cofa. Teraz to bardzo ważne by nie zmniejszyć ilości rehabilitacji gdyż stanWiktorki może się pogorszyć, dojść do deformacji kości i skrzywienia kręgosłupa.                                                          

     Największym moim problemem w dążeniu do celu jest słaba sytuacja materialna. Nawet nie wiecie jak cieszę się, gdy uda mi się na coś uzbierać! Ostatnio był to profesjonalny wózek dla Wiktorii- niezbędny w jej codziennym życiu, a kosztował prawie 20tyś zł! Na szczęście znaleźli się ludzie dobrej woli i wspomogli.  Nie pozwalam sobie za często na mazgajstwo!. Prawda jest taka, że Wiktoria stale wymaga wsparcia osoby dorosłej i potrzebuje intensywnej rehabilitacji by stan się poprawiał a nie pogarszał. Skuteczne leczenie córki jest dla mnie kolosalnym wydatkiem przekraczającym moje możliwości finansowe!  Moim marzeniem jest zapewnienie Wiktorii pełnego wymiaru rehabilitacji jej niezbędnej, corocznych wyjazdów na delfinoterapię, oraz niezbędnych leków.  Jestem zwykłą kobietą, dla której los dziecka jest NAJWAŻNIEJSZY!  Nie umiem sama pokonać jednak bariery, jaką są w tym wypadku pieniądze!

                Cały proces leczenia i rehabilitacji jest bardzo kosztowny- dlatego proszę Cię o szansę na dalszą rehabilitacje Wiktorii. Wierzę, że każda ofiarowana nam złotówka przybliża mnie do upragnionego celu, jakim jest szczęście Wiktorii!

 

Ostatnie wpłaty
Anonimowy
16.04.2018, 19:39
trzymamy kciuki!!!
100zł
Anonimowy
20.12.2017, 18:54
50zł
Anonimowy
14.08.2017, 00:03
POWODZENIA!!!
20zł