Czekają na Twoją pomoc

Chcę wyjść ze swojej skorupki - do Was mamo, tato!...

„ Widzę, że męczy go, że nie umie nam powiedzieć, co chce”- mówi mama Juranda

 

            Maleńki Jurand ma 2.5 roczku i nie wiadomo, co mu dokładnie dolega i jaki jest tego powód! Problemy zaczęły się już w pierwszych miesiącach jego życia. Często płakał, wyginał się w literę C. Gdy skończył rok Jurand nie siedział, nie raczkował, nie chodził, tylko pełzał, mówił kilka słów. Aż pewnego dnia obudził się i już nie pamiętał słów: tata, mama, przestał mówić nawet sylaby. Płakał, gdy go rodzice tulili, nosili, śpiewali kołysanki by uspokoić. Dziecko sprawiało wrażenie, że z krzykiem bólu odpycha wszystkich od siebie! Dziś już rodzice wiedza, jaki jest tego powód! Jurand ma nadwrażliwość wzrokową, słuchową i dotykową! Każdy bodziec trafia do niego 100 razy mocniej niż do każdego z nas! Nasz szept dociera do Juranda jak huk, co powoduje ataki paniki!

Aktualnie Jurand ma 2.5 roczku i waży zaledwie niecałe 10kg! Co też spędza sen z powiek rodziców? Jest malutki, chudziutki. Bowiem każdy większy kęs prawie go dusi, malec krztusi się jedząc nawet mocno rozdrobnione jedzenie.  Nadwrażliwość w ustach powoduje dla niego tortury w czasie posiłku! Dosłownie boi się wkładać łyżeczkę do buzi! Niestety ma stwierdzoną anemię. Lekarze podejrzewają, że związane jest to z jakimś problemem metabolicznym u chłopca i właśnie trwają badania pod kontem chorób metabolicznych.

 

Jurand poddawany jest różnego rodzaju terapiom. Ma dwóch rehabilitantów i masażystę dziecięcego. Jest pod ścisłą kontrolą sztabu lekarzy. Dzięki tym wszystkim zabiegom robi postępy! Zaczął niedawno chodzić podtrzymywany za rączki. Zaczął też przejawiać zainteresowanie zabawkami i zaczyna się nimi trochę bawić. Niestety bywają też regresy, kiedy nagle z chwili na chwilę wypracowane ciężko osiągnięcie Juranda zostaje zapomniane. Nigdy nie wiadomo, więc czy jutro obudzi się i będzie umiał to, co robił dzisiaj, ale też może nagle zacząć robić coś, czego nikt się nie spodziewał.  Nieraz mile zaskoczy rodziców, gdy sam usiądzie na kolanach któregoś z nich, wyciągnie do nich rączki, uśmiechnie się widząc znajome twarze. Niestety tulenie nadal nie wchodzi w grę!  Do niedawna był bardzo wycofany, pełen lęku.  Swojego czasu Jurand przechodził trudny okres i całymi dniami z jego małych usteczek wydobywały się krzyki i dźwięki przypominające wycie. Rodzice i lekarze z rozpaczą załamywali ręce nie znając powodu tego stanu, ani jak temu zaradzić…

Ale w ostatnich miesiącach następuje lekka poprawa.  Stał się bardziej otwarty na ludzi. Bardzo to cieszy rodziców, gdyż można się do Juranda zbliżyć i próbować nauczyć nowych rzeczy. Rodzice przestawiają góry by uzyskać właściwą diagnozę i zacząć skuteczne leczenie synka! Niebawem zostanie przeprowadzona u Juranda specjalistyczna diagnostyka w kierunku autyzmu i badanie pod kontem chorób genetycznych w Centrum Zdrowia Dziecka.  Póki, co walczą ile się da!  Zabierają małego Juranda od lekarza do lekarza. Poddawany jest integracji sensorycznej, ma spotkania z pedagogiem, psychologiem, logopedą, neurologiem, ortopedą. Chodzą na basen. Aby rozwijał się społecznie Jurand jest w żłobku. To wyjątkowe miejsce! Wychowawczyni pani Tosia jest jak anioł dla dzieci! Do każdego ma indywidualne podejście i każde dziecko ją kocha! A mała grupka, z którą przebywa jest bardzo wyrozumiała na inność Jurandka. Bardzo chcą by miał normalne dzieciństwo! Najgorsze, że większość dotychczas przeprowadzonych badań nie dała na nic odpowiedzi i nie potwierdza przypuszczeń lekarzy. Więc trzeba szukać odpowiedzi gdzie indziej!

Jurand patrzy na świat swoimi pięknymi czarnymi oczkami i niestety nikt nie wie, co widzi i jak to odbiera przez swoje zaburzenia przetwarzania sensorycznego. Ale mama jest pewna jednego, że synek kocha Myszkę Miki! Potrafi godzinami z zachwytem oglądać Klub Myszki Miki. I to się od wielu miesięcy nie zmienia!

 „Najgorsze, że nie wiemy jak Jurandkowi pomóc. Jak przebić skorupkę, w której siedzi sam zamknięty! Wiemy jak męczy go, że nie umie nam powiedzieć, co chce. Widać też, że rozumie, że dzieci wokół niego są inne niż on…” To wszystko krąży w głowach rodziców codziennie.        

Jurand powinien być poddawany intensywnej rehabilitacji, dogoterapii, integracji sensorycznej. Potrzebuje stałej konsultacji, diagnozowania. Według lekarzy znakomite skutki dają turnusy rehabilitacyjne. Muszą znaleźć przyczynę, która wywołuje jego stan i odkryć sposób by ją zwalczyć!  Chłopiec zaczął niedawno przyjmować aminokwasy, których zadaniem jest pokrywanie braków i wzmacnianie organizmu. Rodzice chcą zrozumieć, dlaczego ich synek nie reaguje prawidłowo na bodźce ze świata zewnętrznego. Dlaczego jego układ nerwowy sprawia, że docierają do niego zniekształcone, zakłócone i budzą w dziecku lęk…

Rodzice zgodnie mówią: „ Nie poddajemy się i liczymy, że to niebawem się stanie! Niestety na wszystkie te cele potrzebne są ogromne fundusze! Kwoty, które przekraczają nasze możliwości finansowe, choć oboje pracujemy. Długo czekaliśmy na naszego synka i jest dla nas Darem od Losu!  Z całych sił pragniemy by i jego los był jak najlepszy, dlatego prosimy Cię o wsparcie!

Każda najdrobniejsza złotówka będzie paliwem do maszyny, w której mkniemy by ratować naszego Jurandka!...”

 

Jeśli możesz wspomóż ten wspaniały cel!

Pomóż Jurandkowi być w pełni w naszym świecie bez bólu i przerażenia!

Ostatnie wpłaty
Anonimowy
17.04.2018, 13:58
powodzenia!
50zł
Anonimowy
11.08.2017, 08:32
10zł
Anonimowy
09.04.2017, 19:59
dla malucha
10zł