Czekają na Twoją pomoc

Rodzice codziennie walczą o każdy dzień życia Ani!

Z powodu groźnej wady serce malutkiej Ani zatrzymało się już 2 razy!!!...

            Jestem mamą 4 letniej Ani. Nasza córeczka urodziła się w 35 tygodniu ciąży przez cesarskie cięcie, gdyż lekarze obawiali się o jej życie. Przyszła na świat malutka, bezbronna i zaraz trafiła na oddział dziecięcej kardiochirurgii. Ania urodziła się z poważną wadą serca. Jest to wrodzony zespół wydłużonego QT. Jest to bardzo rzadka choroba i nasza Ania jest chyba najmłodszą chorą na to dziewczynką w Polsce. Wydłużone QT jest chorobą genetyczną wiążącą się ze zwiększonym ryzykiem nagłej śmierci sercowej. Serce naszej Ani 1 RAZ przestało bić, gdy miała zaledwie 2 miesiące – jak przez mgłę pamiętam reanimację, którą jej robiłam. Ale się udało! Niestety kolejny raz zatrzymało się, gdy miała 4,5 miesiąca. Reanimacja: moja, lekarzy z ambulansu i na oddziale SOR trwała 75 minut! Całe wieki! Ale przywrócili Ani oddech, serduszko zaczęło bić. Konsekwencją tych tragicznych 75 minut są powikłania – padaczka, niedowład połowiczny czterokończynowy ( Ania nie chodzi, nie siedzi, nie mówi, słabo widzi) Ze względu na wielkie ryzyko zatrzymania serca ma wszczepiony kardiowerter – defibrylator. Od 4 lat żyjemy jak na polu minowym, gdyż nie wiemy, kiedy nastąpi kolejny napad padaczki ( ostatnio miewa 3 – 4 dziennie) lub czy serce nie przestanie bić… Ania nie może zostać w pokoju sama nawet na chwilę gdyż minuta nieuwagi i możemy ją stracić!

 

Aby regulować pracę serca i napady padaczki były jak najsłabsze cały czas przyjmuje odpowiednie leki. Kardiolog widzi ją częściej niż dziadkowie! By nie dopuścić do przykurczy i zaniku mięśni bez przerwy przechodzi rehabilitację i masaże. Nasza Ania jest pogodnym dzieckiem, lubi muzykę- przy niej uśmiecha się i porusza rączkami i nóżkami. Cieszymy się, gdy widzimy, że jest wesoła i nic jej nie dolega!  Nie wiemy, jakie będzie jutro nasze i Ani. Ale dziś naszym wielkim problemem jest brak specjalistycznego wózka inwalidzkiego dla Ani w którym siedziałaby wygodnie i bezpiecznie. Dziś wozimy ją w zwykłej spacerówce, z której może wypaść i już mocno wyrasta. Zakup wózka to olbrzymi dla nas wydatek ponad 15 tyś złotych! Nie jesteśmy zamożni a wszystkie fundusze przeznaczamy na leki, rehabilitację i masaże dla Aneczki. Jesteśmy w tej kwestii bezsilni …

            Rodzice dziewczynki nie pragną niczego innego niż tego by Ania żyła! Skrycie mażą by stabilnie trzymała główkę i siedziała sama. Wózek dla córeczki to marzenie tych wspaniałych, dzielnych ludzi. Wspólnymi siłami możemy zebrać na to potrzebną kwotę!    Mur powstaje cegła po cegle.    Złotówka do złotówki… Dziękujemy za każdą wpłatę!

 

DOŁOŻYSZ SWOJĄ ZŁOTÓWKĘ??!!

Ostatnie wpłaty
Anonimowy
12.11.2017, 14:28
Bieg dla Ani ZDRun Extreme
650zł
Anonimowy
22.10.2017, 16:25
Darowizna dla Ani Tuszyńskiej z Jankowa. Składam Rodzicom słowa uznania i wyrazy otuchy na dalsze lata opieki nad Anią.
50zł
Anonimowy
17.10.2017, 13:18
Akcja cegielki
1 000zł