Witam – jestem Wiktor

Urodziłem się w styczniu 2001 roku, jako wcześniak. Nie mogłem samodzielnie oddychać i długo walczyłem o życie. Był to ciężki czas, zarówno dla mnie, jak i dla mojej rodziny.

Cierpię na mózgowe porażenie dziecięce i epilepsję. Od kiedy pamiętam walczę z chorobą.   Od kilku lat, gdy zacząłem mocno rosnąć pogorszył się tez mój stan kręgosłupa.  Teraz całe dnie zapięty jestem w ciasny krępujący ruchy gorset

wybierz kwotę wsparcia 50 100 200 twoja kwota

ZBIÓRKA POTWIERDZONA DOKUMENTACJĄ
UDOSTĘPNIJ

Urodziłem się w styczniu 2001 roku, jako wcześniak. Nie mogłem samodzielnie oddychać i długo walczyłem o życie. Był to ciężki czas, zarówno dla mnie, jak i dla mojej rodziny.

Cierpię na mózgowe porażenie dziecięce i epilepsję. Od kiedy pamiętam walczę z chorobą.   Od kilku lat, gdy zacząłem mocno rosnąć pogorszył się tez mój stan kręgosłupa.  Teraz całe dnie zapięty jestem w ciasny krępujący ruchy gorset. Skolioza nie tylko powoduje ból, ale naciska też klatkę piersiową i bardzo ściska płuca. Jedno płuco już prawie nie funkcjonuje, więc bardzo boję się, że może zabraknąć mi kiedyś tchu. Jest olbrzymie wskazanie do operacji, ale anestezjolog obawia się podania mi narkozy przy moim stanie zdrowia.   Więc ko9ło się zamyka      Pomimo choroby uwielbiam się śmiać, bawić i słuchać muzyki, dzięki czemu choć na chwilę przestaję myśleć o swojej chorobie i problemach. Dziś jestem już nastolatkiem… Nastolatkiem przez chorobę uwięzionym w własnym ciele. Słyszę was, rozumiem, co wielokrotnie udowodniłem światu, ale nie mogę, choć bardzo bym chciał wydobyć z siebie słów. Codziennie rano po lekach i śniadaniu zawożony jestem do szkoły społecznej, Mam tam kontakt z rówieśnikami, a opiekunowie dbają o moją naukę nawiązywania kontaktu z otoczeniem przez komunikator. Każde małe osiągnięcie, krok do przodu to moje zdobywanie bieguna! Po południu znów dawka zajęć z terapeutom lub rodziną. Pewien czas temu moim rodzicom udało się dzięki sponsorom zgromadzić fundusze na podanie mi komórek macierzystych. One regenerują i zastępują uszkodzone komórki mózgowe. Dlatego po tym zabiegu dużo lepiej się czułem, lepiej reagowałem. Teraz nadszedł czas na podanie kolejnej dawki komórek macierzystych, ale koszt tego zabiegu to ok. 60 tyś złotych. Bardzo duża kwota. Wręcz ogromna dla moich rodziców!                                                      Bardzo chciałbym jeździć też na turnusy rehabilitacyjne do Gołdapi, które są dla mnie bardzo ważne, gdyż uczę się tam chodzić w Lokomacie i przechodzę intensywną rehabilitację. Bez tego urządzenia nie można wyobrazić sobie skutecznej rehabilitacji i zdobywania kolejnych kamieni milowych, na mojej drodze do postawienia pierwszych kroków

Moja rehabilitacja to syzyfowa praca, dzień po dniu, ale bez tego nawet nie chcę myśleć, co było by ze mną. Dla mnie każde nawet małe osiągnięcie to olbrzymia praca i wysiłek. Nie zawsze jest krok do przodu, czasem są dwa w tył, gdyż moja choroba jest jak kotwica, która ciągnie moje ciało w głębię. Tylko determinacja mojej kochającej rodziny wyciąga mnie na powierzchnię…

Wiktor skazany jest na opiekunów i ich pomoc w każdym nawet ruchu. Oni usilnie starają się zgromadzić środki na drogi zabieg podania komórek macierzystych i wysłanie chłopca na turnus rehabilitacyjny. Koszty przekraczające ich możliwości

Nie odwracajmy się od wyciągniętej po pomoc ręki Wiktora!! Podajmy mu swoją dłoń i dajmy szansę na walkę z chorobą o lepsze funkcjonowanie i lepsze jutro.