
Bajki Dobra
Nutki Dobrej Mocy – muzyczne bajki, które pomagają wracać do siebie
„Nutki Dobrej Mocy” to seria autorskich bajek terapeutycznych, w których opowieść i muzyka tworzą wspólną przestrzeń dla emocji, wyobraźni i chwili wytchnienia.
Projekt powstał z myślą przede wszystkim o dzieciach chorych i z niepełnosprawnościami, ale chcemy, aby mogły korzystać z niego wszystkie dzieci oraz ich rodzice. Nie tworzymy dla nich osobnego świata. Przeciwnie – zapraszamy do świata zwyczajnych rzeczy: światła na kołdrze, deszczu za oknem, papierowej łódki, klocków, kubka kakao, głosu bliskiej osoby. To właśnie w takich małych chwilach można czasem odnaleźć spokój, poczucie wpływu i odrobinę ulgi.
Każda bajka opowiada o zwyczajnych dziecięcych przeżyciach i pokazuje mały sposób na chwilę większego spokoju. Nie uczymy dzieci, że trzeba pozbywać się emocji albo natychmiast je pokonywać. Pomagamy je zauważyć, nazwać i łagodnie sprawdzić, co może pomóc.
Czasem będzie to dmuchnięcie na papierową łódkę. Czasem bezpieczne wielkie BACH z wieży z klocków. Innym razem cierpliwe czekanie, aż kakao będzie „w sam raz”, albo odłożenie nocnego strachu do szuflady i sprawdzenie go ponownie rano.
Nie chodzi o wielkie zwycięstwa. Chodzi o ćwiczenie powrotu i budowanie łagodności wobec siebie, także wtedy, kiedy coś nie wychodzi.
Muzyka jest drugim narratorem tych historii. Powstaje specjalnie do każdej bajki i jest wykonywana przez żywych muzyków. Instrumenty, głosy, cisza i pauzy prowadzą emocje, zmieniają się wraz z opowieścią i zostawiają dziecku czas na przeżycie tego, co właśnie usłyszało. Dlatego po zakończeniu historii muzyka może zostać z nami jeszcze przez chwilę – bez słów, bez pośpiechu.
Muzyka z bajki „Maja, papierowa łódka i TA MYŚL”
Pięć autorskich utworów napisanych specjalnie do tej opowieści. Możesz ich posłuchać bezpośrednio na stronie albo pobrać na swój telefon lub komputer i wracać do nich, kiedy potrzebujesz chwili spokoju.
Łącznie prawie 12 minut autorskiej muzyki · 5 utworów
Muzyka z bajki – cz. I
Muzyka z bajki – cz. II
Muzyka z bajki – cz. III
Muzyka z bajki – cz. IV
Muzyka z bajki – cz. V
Odcinek 1. Maja, papierowa łódka i TA MYŚL
To historia o tym, jak czasem jedna myśl potrafi odciągnąć uwagę od tego, co dobre i spokojne – i jak można spróbować łagodnie do tego wrócić. Maja nie próbuje walczyć z tym, co pojawia się w jej głowie. Z pomocą papierowej łódki obserwuje, co się dzieje, i odkrywa, że czasem wystarczy mały ruch, oddech albo chwila skupienia, żeby poczuć się trochę lepiej.
Poranki bywają różne. Ten akurat był jasny, spokojny i trochę złoty, czyli należał do tych poranków, które zachowują się przyzwoicie i nie robią zamieszania od samego początku.
Na kołdrze leżało słońce. Na ścianie poruszał się cień gałązki. Za oknem ptak mówił coś swoim ptasim sposobem, z którego niewiele można było zrozumieć, ale brzmiało to tak, jakby była to sprawa przyjemna.
Obok łóżka stała miska z wodą.
A w misce była papierowa łódka, którą wczoraj zrobił dla Mai tata.
Nie była to wielka łódź morska ani nawet porządna łódka rzeczna. Była to zwykła papierowa łódka i miała ten rodzaj odwagi, który polega na tym, że łódka po prostu jest łódką i robi swoje, choć trochę się chwieje.
Maja patrzyła na łódkę.
Potem na słońce.
Potem znów na łódkę.
I było jej całkiem dobrze.
Ale wtedy przyszła TA MYŚL.
Nie ta miła. Tamta druga.
Taka, która niczego nie poprawia, tylko nagle siada człowiekowi na kołdrze, w środku poranka i robi mu ciasno w brzuchu.
Maja znała takie myśli. Nie lubiła ich.
Jeszcze przed chwilą poranek był ładny, a teraz jakby trochę się popsuł. Nie całkiem. Tylko trochę.
— Ojej — westchnęła Maja.
Przez chwilę patrzyła na łódkę, a łódka kołysała się na wodzie tak spokojnie, jakby o niczym nie wiedziała albo wiedziała, ale nie zamierzała robić z tego wielkiej sprawy.
Wczoraj tata powiedział Mai, że jak chce, może delikatnie dmuchnąć na łódkę i zobaczyć, czy popłynie inaczej niż wtedy, kiedy dmucha tata.
Maja nachyliła się więc i dmuchnęła, wyobrażając sobie, że TA MYŚL schowała się za burtą.
— Och! Trochę za mocno! — krzyknęła.
Łódka zakręciła się, stuknęła o brzeg miski i stanęła bokiem.
A TA MYŚL, zamiast się schować, wychyliła się jeszcze bardziej, jakby chciała powiedzieć, że wcale się nie boi.
Maja patrzyła chwilę na łódkę i na TĘ MYŚL.
— Hm… To było za dużo — westchnęła cichutko. — Teraz dmuchnę inaczej.
Spróbowała jeszcze raz. Tym razem delikatniej.
Łódka poruszyła się powoli. Najpierw trochę, potem jeszcze trochę i popłynęła w stronę środka miski.
TA MYŚL poruszyła się razem z nią.
Nie zniknęła.
Ale jakby usiadła niżej.
— O — powiedziała Maja.
To było inne „o” niż poprzednie „ojej”.
Woda błyszczała. Łódka kołysała się leciutko. Za oknem ptak wciąż opowiadał swoje ptasie sprawy.
A TA MYŚL nie siedziała już na kołdrze i nie robiła tak ciasno w brzuchu.
Maja uznała, że to już coś.
Pomyślała, że spróbuje jeszcze raz.
Tylko trochę.
Będzie patrzeć na łódkę i delikatnie dmuchać.
Dmuchnęła raz.
Łódka popłynęła.
TA MYŚL przywarła do burty.
Na moment zrobiło się lżej.
Ale potem TA MYŚL znowu się podniosła.
Tak po prostu.
Najpierw wyglądała, jakby tylko zerkała. Potem usiadła wyżej. A potem zrobiła się większa.
Maja od razu poczuła, że w brzuchu znowu robi się ciasno.
I już miała się trochę na siebie zezłościć, kiedy spojrzała na łódkę z ciekawością.
Łódka i TA MYŚL kołysały się spokojnie.
Nie wyglądały na zagniewane.
Nie wyglądały nawet na zaskoczone.
Wyglądały raczej tak, jakby już nieraz ze sobą pływały.
Maja zrobiła jeden spokojny wdech.
Potem wydech.
Potem jeszcze jeden wdech.
I dmuchnęła.
Bardzo delikatnie. Łódka drgnęła, obróciła się trochę i popłynęła bliżej jasnego miejsca na wodzie, tam, gdzie odbijało się słońce.
TA MYŚL też się poruszyła.
Najpierw była duża.
Potem trochę mniejsza.
Potem schowała się za zagięciem papieru.
Potem wychyliła się jeszcze na moment.
A potem, kiedy łódka wpłynęła w jasne miejsce, zrobiła się tak mała, że Maja nie była już pewna, czy jeszcze tam siedzi, czy może rozpuściła się w słońcu.
Maja poczuła coś dziwnie radosnego.
Nie był to wielki triumf, bo to byłoby za dużo jak na jedną łódkę i jeden poranek.
To była radosna ulga.
Maleńka.
Za oknem znowu odezwał się ptak. Cień gałązki poruszył się na ścianie. Woda błysnęła.
A Maja uśmiechnęła się do siebie.
TA MYŚL nie zniknęła na zawsze. To byłoby z jej strony zbyt grzeczne.
Ale już nie siedziała na środku wszystkiego.
Była mniejsza.
Dalsza.
Jakby mniej ważna.
Maja dmuchnęła jeszcze raz.
Łódka przesunęła się po wodzie.
TA MYŚL już tylko na chwilę wychyliła się zza burty, po czym jakby zniknęła w promieniach słońca.
A łódka płynęła.
Słońce leżało na kołdrze.
Ptak śpiewał.
Cień gałązki dalej się poruszał.
Wszystko było na swoim miejscu.
A Maja też.

