Czekają na Twoją pomoc

POMÓŻ MACIEJOWI USŁYSZEĆ ŚWIAT

Zanim Pani Agnieszka trafiła na strony naszej bajki musiała zmierzyć się z trzema zadaniami, w których niestety nie odniosła zwycięstwa… Ale po których podniosła się i dzielnie stanęła przed kolejnym wyzwaniem jakie zapisał dla niej los.

 

Swoje pierwsze dziecko- synka Pawełka straciła w 36 tygodniu ciąży. W czasie porodu zatrzymało się Jego serduszko.  Trzy lata później przeżyła poronienie, ale nie poddała się i podjęła kolejną próbę. Przez 7 miesięcy nosiła pod sercem córeczkę. Chroniła ją ze wszystkich sił, ale nawet największa ostrożność nie ustrzegła przed kolejną stratą. Nigdy nie chwyciła w ramiona swojego dziecka, nigdy nie przytuliła do piersi. Przez tydzień czekała w szpitalu aż obumrze jej córeczka , aby można było wywołać poród. Czekała leżąc na sali za ścianą której dobiegały płacze nowo narodzonych dzieci. W takich chwilach zamykała się w swoim własnym świecie. Świecie, w którym są jej dzieci. Wszystkie troje. Gdzie może brać je na ręce i słuchać ich śmiechu…

Niejedną kobietę takie doświadczenia powaliły by na kolana. Ale nie bohaterkę naszej bajki!

Podniosła się pomimo bólu i nieopisanej straty. W nagrodę za dzielność otrzymała od losu nagrodę.    Jej maleńki Cud.    MACIUSIA!!!

Przyszedł na świat z zaledwie 2 punktami Apgar, ważąc 940g. Pierwsze dni na tym świecie spędził podłączony do respiratora.  Ale żył !  I choć lekarze nie dawali mu szans, przez 12 lat, pani Agnieszka walczyła niczym rycerz u boku swojego synka.

Walczyła, bo to w jego oczach widziała wszystkie swoje dzieci… Kiedy go przytulała, czuła jakby ściskała też Jego rodzeństwo. Kiedy mówiła że Go kocha – marzyła o tym, że słyszą to jego bracia i siostrzyczka. Niestety  za pośrednictwem Maciusia do nieba nie docierają te wyznania. Nie docierają – bo Maciuś jest głuchoniemy.  Ma też zdiagnozowaną skoliozę, szmery nad sercem, małogłowie, jaskrę… i w dalszym ciągu jest diagnozowany.

Walka o zdrowie Maciusia to niestety przede wszystkim koszty. Sprzedała co mogła, na długie lata zaciągnęła kredyty. Z pomocą wielu specjalistów, ale też samodzielnie wkroczyła na drogę wieloletniej rehabilitacji synka. Rehabilitacji, dzięki której Maciuś pomimo głuchoty w wieku 3 lat wypowiedział swoje pierwsze słowo!

Przez 12 lat walczy o postępy synka. Wszystkie dostępne środki poświęca na koszty leczenia. Nie poddaje się, bo widzi efekty. Maciek coraz lepiej mówi. Prywatne zajęcia ze specjalistami, różne pomoce, leki…to wydatek nawet 1300 zł miesięcznie. Ostatnio zaczęła własnoręcznie wyrabiać gipsowe aniołki, aby z ich sprzedaży opłacić turnusy rehabilitacyjne dla synka, aparaty słuchowe, implanty, pomoce edukacyjne, dalszą diagnostykę…

 

Maciuś jest pogodnym, mądrym chłopcem. Tylko cienka granica oddziela go od świata swoich rówieśników. Świata, który dzięki dalszej, ciężkiej pracy jego mamy - może usłyszeć i może w nim samodzielnie uczestniczyć.

Pisząc naszą bajkę dobiegają mnie dźwięki ulicznego zgiełku. Zazwyczaj nie lubię ich i w myślach marzę o ciszy. Ale nie takiej, na którą skazany jest Maciuś! Wsłuchaj się proszę w odgłosy koło siebie! A potem wsłuchaj się we własne serce i zadaj pytanie, czy kilka złotych od Ciebie to wiele, byśmy dopisali wspólnie zakończenie tej bajki:   „ I żyli długo i szczęśliwie!” ?!

Ostatnie wpłaty
Anonimowy
26.04.2017, 08:04
Maciuś, masz wspaniałą Mamę! Bądź dzielny!!!!
500zł
Anonimowy
20.12.2016, 09:10
pomagam
5zł
Anonimowy
19.12.2016, 13:55
30zł